You are not logged in.

Dear visitor, welcome to FORUM OWCZARKA BELGIJSKIEGO. If this is your first visit here, please read the Help. It explains in detail how this page works. To use all features of this page, you should consider registering. Please use the registration form, to register here or read more information about the registration process. If you are already registered, please login here.

Ewa K.

hiper belgomaniak

  • wbb.thread.starter

Posts: 4,825

Location: Warszawa

  • Send private message

1

Tuesday, February 26th 2008, 4:27pm

Jak karmić psa? Czyli małe kompedium wiedzy :)

Znalazłam w sieci taki oto fragment ksiązki p. Doroty Sumińskiej ("Szczęśliwy Pies") i pomyślałam, że kilka rad dotyczących karmienia zebranych w jednym miejscu może się komuś przydać :)
Może uzupełnimy temat własnymi uwagami?

Quoted

ŻYWIENIE PSÓW - Wskazówki lekarza weterynarii

* GOTOWA KARMA

Aby gotowe pożywienie wyszło psu na zdrowie karma (sucha bądź w puszkach) powinna być dobrej jakości. Nie wolno karmić psa gotową karmą przypadkowo kupowaną w supermarketach. Te dobrej jakości przeznaczone są odpowiednio dla psów młodych, starych, żyjących na zewnątrz, pracujących i uprawiających sporty.

Najczęściej spotykanym błędem popełnianym przez właścicieli psów jest mieszanie gotowych suchych karm z jedzeniem domowym. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli pies karmiony przygotowywanym przez właściciela jedzeniem raz w miesiącu dostanie karmę suchą czy będzie nią karmiony w czasie urlopu, ale błędem nr 1 jest karmienie psa raz gotowym a drugi raz domowym jedzeniem.

Gotowe suche karmy są dokładnie zbilansowane pod względem zawartości mikroelementów, witamin i wszystkich innych składników pokarmowych. Dokładając do nich mięso czy ryby o bardzo dużej zawartości fosforu zaburzamy ten bilans, co może spowodować u psa wystąpienie ciężkich chorób. Dodatek węglowodanów (kasza, ryż makaron) może prowadzić do niedoborów mikroelementowo-witaminowych, a także do otyłości ze względu na wysoką kaloryczność.

Posiłki gotowe możemy uzupełniać białym serem, jogurtem, kefirem, warzywami, zarówno gotowanymi jak i surowymi. Dodanie do suchej karmy białego sera lub jogurtu w objętości ok. 1/4 porcji nie zaburzy równowagi fosforowo-wapniowej, a znacznie poprawia smak posiłku. Można też podawać kości - ale pozbawione mięsa.

W przypadku gotowych suchych karm nie powinno być problemu odnośnie ilości podawanego jedzenia ponieważ na opakowaniu jest dokładny opis ilości przypadającej na wagę danego psa.

* POSIŁKI PRZYGOTOWYWANE SAMODZIELNIE

Jeśli w posiłku psa znajdzie się mięso, tłuszcz, biały ser, warzywa i węglowodany, a od czasu do czasu jajko na twardo, to na pewno jego zdrowie nie ucierpi z powodu błędów żywieniowych.

Czym karmić (składniki):

Mięso

Dla psa najbardziej wartościowe jest mięso zawierające dużo tkanki łącznej, chrząstek, a więc drugiego gatunku.

Jeśli pies nie jest uczulony na żaden gatunek mięsa podajemy różne jego gatunki.

-Wołowina: surowa i gotowana, najlepsza jest głowizna, łata wołowa, gicz wołowa.

-Konina: najlepiej surowa, również klasy drugiej, czyli te same części co w przypadku wołowiny (nie wskazana w żywieniu szczeniąt).

-Baranina: surowa i gotowana, najlepiej części wymienione wcześniej.

-Mięso drobiowe i wieprzowe zawsze podajemy gotowane.

-Podroby mogą zawierać zarówno te najlepsze jak i najgorsza składniki, dlatego najbezpieczniej wybierać cielęce i podawać gotowane.

-Warto także dawać psu kostki i chrząstki cielęce, które są niezastąpionym źródłem minerałów i składników budujących chrząstkę.

Zamiast mięsa można dać psu od czasu do czasu kawałek morskiej gotowanej ryby bez ości.

Nie wolno karmić psa mieloną karmą mięsną-z supermarketów, pochodzącą z odpadów z rzeźni.

Nabiał

Psy które dobrze tolerują mleko, mogą je pić. Mogą też dostawać napoje mleczne, takie jak jogurt, kefir a także jeść biały ser. Od czasu do czasu dawać można jajko (ugotowane na twardo) wraz z utłuczoną w moździerzu skorupką (która jest doskonałym źródłem łatwo przyswajalnego wapnia). Jeśli podajemy psu produkty nabiałowe odpowiednio zmniejszamy ilość mięsa.

Kości

Można dawać, jeśli pies jest przyuczony do ich jedzenia. Najlepsze są kości cielęce. Nie można podawać kości drobiowych i wieprzowych.

Trzeba pamiętać, że kość jest również posiłkiem, a więc podając ją odpowiednio zmniejszamy danie podstawowe.

Warzywa

Warzywa powinny wchodzić w skład diety psa w każdym wieku. Unikać należy warzyw strączkowych, cebulowatych i wszystkich tych, które pryskane są środkami ochrony roślin, a więc nowalijek, kalafiorów i brokułów. Nie jest prawdą, że psy nie mogą jeść ziemniaków. Rzeczywiście skrobia ziemniaczana jest trudno przyswajana przez psy, ale z czasem zwierzęta uczą się ją rozkładać. Nie należy podawać ziemniaków nietłuczonych w całości, ale puree bywa doskonałym składnikiem diety.

Produkty zbożowe

Z produktów zbożowych najlepiej podawać makaron, ryż, kaszę gryczaną. Te dwa ostatnie produkty powinny być ugotowane, ale nie rozgotowane.

Należy unikać białych kasz typu pęczak.

Tłuszcz

Tłuszcz jest nie tylko źródłem energii, ale również rozpuszczalnych w nim witamin i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Ilość tłuszczu w dziennej dawce nie powinna przekraczać 20% - zależy ona od tego jak tłuste są pozostałe składniki. Jeśli mięso jest bardzo tłuste, nie łączymy go z olejem, masłem, łojem wołowym. Do chudego mięsa np. drobiowego można dodać łyżeczkę masła, łyżkę oleju sojowego lub innego dobrej jakości bądź odrobinę zwykłej słoniny ew. łoju wolowego.

CZEGO NALEŻY UNIKAĆ W PSIEJ DIECIE ?

Kości wieprzowych, kości drobiowych, wywarów miesno-kostnych, czyli rosołów, czekolady i wyrobów czekoladopodobnych, potraw słonych i pikantnych, wędlin, żółtego sera. Oczywiście i w tym przypadku należy się kierować zdrowym rozsądkiem: kawałeczek wędliny czy żółtego sera podany od czasu do czasu w nagrodę za dobrze wykonane polecenie na pewno psu nie zaszkodzi. Nie wolno psu podawać ościstych ryb, cebuli, czosnku, nietłuczonych ziemniaków, grochu, fasoli.

Zapotrzebowanie pokarmowe

Zapotrzebowanie bytowe zdrowego dorosłego, 10-kilogramowego niepracującego psa na białko wynosi ok. 4-6 dkg; jest to odpowiednik mniej więcej 10-15 dkg mięsa, a więc ilości niewielkiej. Zapotrzebowanie bytowe to podstawowe zapotrzebowanie niezbędne do przemiany fizjologicznej w organizmie bez dodatkowych obciążeń. Zatem zapotrzebowanie pokarmowe psów pracujących jest mniej więcej dwukrotnie większe.

Dobowa porcja przeciętnego, zdrowego, niepracującego 10- kilogramowego psa powinna zawierać po równo mięso, węglowodany i warzywa. A więc jeśli podajemy 10-15 dkg mięsa (ew. z dodatkiem innych produktów białkowych), to podajemy 10 dkg węglowodanów i 10 dkg warzyw. Kierujemy się w tym przypadku zdrowym rozsądkiem. Trzeba uwzględnić także apetyt i temperament psa. Zwierzę, które spędza większość dnia w domu, ale jest bardzo żywe i ruchliwe, może mieć trochę większe potrzeby.

Pomocny będzie schemat: 1-2 dkg mięsa na 1 kg masy ciała psa/dobę.

1 dkg/ kg masy ciała - psy duże

2 dkg/kg masy ciała - psy małe

Ewa, 2 malinowe dziewczyny: Etna (Dziki Dzik) i Arti (Wiewiór) i miłościwie im panujący :pleasantry: Ozzy Osbourne
ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONKĘ!

Ajas

super belgomaniak

Posts: 277

Location: dolnośląskie

  • Send private message

2

Tuesday, February 26th 2008, 7:35pm

W żadnej książce nie mogłem znaleźć informacji na temat wagi kaszy lub ryżu.
Jak policzyć wagę posiłku? Paczka suchej kaszy waży 100g, ta sama paczka po ugotowaniu waży ok. 400g.
Która waga obowiązuje?

saJo

hiper belgomaniak

Posts: 3,750

Location: Albrechtice u Ceskeho Tesina

Occupation: lekarz weterynarii

  • Send private message

3

Tuesday, February 26th 2008, 9:22pm

Przed ugotowaniem.
Agnieszka & Bols['] & Whisky & Ghandi & Absinth

http://szkoleniepsow-cieszyn.blogspot.com/

http://sajodrinkteam.blox.pl/html

kowal72

zaawansowany belgomaniak

Posts: 765

Location: gniezno

Occupation: edukacja;D

  • Send private message

4

Tuesday, February 26th 2008, 9:35pm

a co jest lepsze karma sucha, mokra czy własno ręcznie przygotowane jedzenie. a taki jadłospis tygodoniwy dla pieska może sie składac tylko z suchej i mokrej karmy?

Ajas

super belgomaniak

Posts: 277

Location: dolnośląskie

  • Send private message

5

Tuesday, February 26th 2008, 9:35pm

Dziękuję w imieniu mojego żarłoka :704:

saJo

hiper belgomaniak

Posts: 3,750

Location: Albrechtice u Ceskeho Tesina

Occupation: lekarz weterynarii

  • Send private message

6

Tuesday, February 26th 2008, 10:11pm

Quoted from ""kowal72""

a co jest lepsze karma sucha, mokra czy własno ręcznie przygotowane jedzenie.


To, co najlepiej sluzy danemu psu.

Osobiscie nie zgadzam sie z pewnymi punktami, ale...juz gdzies sie produkowalam na temat moich przekonan zywieniowych wiec nie bede sie powtarzac :708:
Agnieszka & Bols['] & Whisky & Ghandi & Absinth

http://szkoleniepsow-cieszyn.blogspot.com/

http://sajodrinkteam.blox.pl/html

Roksana

hiper belgomaniak

Posts: 4,885

Location: Wrocław

  • Send private message

7

Wednesday, February 27th 2008, 9:36am

Pozwolicie, że wkleje artykuł o zywieniu, który bardzo mi sie podoba:

"Co jedzą psy ?
Pytanie pozornie banalne. Na 100 zapytanych osób, 95 odpowie bez namysłu, że mięso, bo wiadomo, drapieżnik - wilk - polowania, itd. Pozostałe 5 skomentuje zgryźliwie, że głównym pożywieniem psa są meble, buty bądź nogawki od spodni - zależnie od tego, co właśnie ,,rozpracował" ich pupilek. Wydawałoby się, więc, że problematyka żywienia psów nie powinna nastręczać większych kłopotów, zwłaszcza wśród znawców przedmiotu.
Nic bardziej mylnego, o czym przekonał się każdy, kto ,,dorobił się" własnego psa.
Nawet dla urodzonych psiarzy, którzy wychowywali się w domach pełnych zwierząt, sprawy żywieniowe to temat trochę mglisty, bo z reguły ,,było ugotowane'' i wystarczyło przełożyć z garnka do miski. Pies jadł, co mu dano, w międzyczasie coś tam podkradał, coś tam użebrał u domowników i zakończył życie w wieku lat 18-tu, do ostatnich dni ciesząc się doskonałym apetytem i cokolwiek zaokrągloną figurą.
No, ale teraz mamy własny dom i własnego czworonoga, dla którego chcemy jak najlepiej i naukowo. Zwłaszcza, że to pies rasowy, a wiadomo - zwłaszcza przy dużych ,,mięśniakach" - żywienie to podstawa prawidłowego rozwoju. No to ,,zasięgamy języka'' i zaczyna się...
- Na czym gotować? No, kasza manna, jęczmienna...
- Co, jęczmienna? W życiu! Tylko gryczana albo ryż!
- Jaka kasza? Odbiło ci? Pies tego nie trawi! Tylko makaron!
- Tylko pamiętaj, żadnych kasz ani makaronów! Jedynie płatki owsiane!
- A nie próbuj czasem dawać płatków owsianych, tylko kasza jęczmienna!
Po ustaleniu bazy podstawowej, przychodzi kolej na resztę. Dowiadujemy się, że najlepsza jest: wołowina / cielęcina / konina / baranina / mięso z nutrii lub królika / drób (niepotrzebne skreślić), przy czym mięso ma być: surowe / obgotowane / gotowane i podawane: w dużych kawałkach / siekane / mielone. Podroby - tak, kości - nie. Podroby - nie, kości - tak. Kości: młodemu - tak, staremu - nie. Kości: młodemu - nie, staremu - tak. Jajka: ile się chce, najwyżej jedno na tydzień; tylko surowe, tylko gotowane - na twardo / miękko, tylko żółtko! I koniecznie podawaj..., bo... . I pamiętaj, nigdy nie dawaj psu...., bo... .
Listy ciągną się długo; zalecenia, dlaczego należy / nie należy podawać tej czy innej karmy stają się coraz bardziej fantazyjne i powoli dochodzimy do wniosku, że każdy z doradców mówi o innym gatunku zwierząt, w dodatku z dość kontrowersyjną fizjologią i przemianą materii. I każdy powołuje się na autorytety hodowlane i weterynaryjne, przytacza książki, z których wyczytał owe mądrości i zaklina się, że on zawsze tak żywił, i proszę - demonstruje dorodny psi okaz.
Lekko oszołomieni tym natłokiem mniej lub bardziej sprzecznych rad, zaczynamy rozważać, że może jednak sucha karma, przynajmniej na początek...
W hipermarkecie kolejny zawrót głowy. Kolorowe torby z roześmianymi psimi pyskami i oczywiście: ,,nr 1 w Europie'', ,,pokarm championów" itd... Każda z najlepszych składników, polecana przez najlepszych hodowców, w pełni pokrywa zapotrzebowanie twojego psa. Czytamy ulotkę, może skład nam coś powie: z tasiemcowej listy substancji, o połowie nawet nie słyszeliśmy; część znamy, ale nie sądziliśmy, że nadają się do jedzenia. I to wszystko okraszone suto naukowym żargonem: aglutynowane, chelatowane, postać skoagulowana, identyczne z naturalnym, liofilizowane, naturalnie stabilizowane, z dodatkiem substancji poprawiających właściwości takie i siakie...
Poddajemy się i kupujemy tą z najładniejszym obrazkiem. W drodze do domu zaglądamy do specjalistycznego sklepu. Rzeczywiście, sprzedawca zna towar i potrafi doradzić, chociaż ceny pasz są tu zdecydowanie wyższe. Dowiadujemy się, że karma z marketu ,,to nie to'' a poza tym i tak musimy dokupić odżywki, bo to ,,sama karma nie wystarcza, a błędy żywieniowe z młodości..." Te słowa znamy na pamięć, więc cierpliwie obserwujemy jak na ladzie pojawiają się słoiki i pudełeczka z kolejnymi specyfikami: ten na sierść, ten na mineralizację kości, ten na stawy, jeszcze coś przeciw krzywicy i mieszanka mikroelementowa, i kolejna - witaminy. Stos rośnie, suma na kasie również. Chcemy zaprotestować, że to chyba przesada, ale oczami wyobraźni widzimy wielki billboard ze zdjęciem naszego pupila: rachitycznego, pokrzywionego, bez sierści i zębów oraz podpisem ,,bo moi właściciele oszczędzali na jedzeniu". Płacimy.
Jeszcze tylko apteka i środki, które ,,koniecznie'' zalecił weterynarz i nareszcie do domu. I tu przekonujemy się, że nasz pies kompletnie lekceważy zasady prawidłowego odżywiania; jakimś cudem udało mu się upolować gołębia, którego pożarł z apetytem i większością piór, mając w głębokiej pogardzie kwestie siekania, mielenia i gotowania.
Oczywiście, powyższy scenariusz został trochę przerysowany, ale tylko trochę!. Każdy ,,psiarz'' pamięta nieskończone dyskusje nad wartością takiej a nie innej karmy, gdy dochodziło niemal do śmiertelnej obrazy ,,bo ja czytałam, że...". Mnożą się racje i argumenty, przytaczane są wyniki badań naukowych. Padają mrożące krew w żyłach przykłady jak ten i ów podawał psu (bądź nie podawał) to czy tamto i w efekcie.... Zwolennicy ,,suchego'' gotowi są niemal przysięgać, że psy wynaleziono razem z granulowaniem pasz, zwolennicy ,,mokrego'' - że ich system żywienia jest bardziej naturalny. I każdy jest święcie przekonany o swojej słuszności.
Po czyjej stronie jest więc racja? I co ma zrobić biedny właściciel psa, który chce jak najlepiej dla swojego czworonoga?
Prawda jest taka, że nie ma ,,jedynej słusznej'' diety, o czym możemy przekonać się choćby na przykładzie ludzi. Obok ,,mięsożerców" żyją jarosze, wegetarianie, makrobiotycy, weganie, zwolennicy diety Diamondów i wielu innych systemów odżywiania, a nawet parę osób, które - jak twierdzą - żywią się wyłącznie energią kosmiczną. I każdy twierdzi, że to właśnie on żywi się najbardziej prawidłowo, zgodnie z prawami natury / fizjologii itp. I tylko nie potrafi wytłumaczyć, jak to jest, że ,,ci inni'' też żyją zdrowo i mają się dobrze. Czyżby mieli inną fizjologię? Jak to więc jest z tymi zasadami żywienia?
Podstawowa reguła prawidłowego żywienia brzmi - żadnych reguł!
Ogólne wytyczne organizmu (te same dla ludzi i dla zwierząt), mówią: daj mi to, co potrzebne i tyle, ile potrzebne; w sprawach szczegółów jakoś się dogadamy.
Głównymi składnikami odżywczymi są białka, węglowodany, tłuszcze i minerały (mikro-, makroelementy i witaminy) i organizm musi je otrzymać. A czy węglowodany będą pochodziły z ryżu, pszenicy, kukurydzy czy jęczmienia - to już są ,,szczegóły do dogadania''.
Jeżeli naszemu psu najbardziej smakuje makaron - niech je makaron, jeśli woli kaszę - dajmy mu kaszę. Możemy mu dietę urozmaicać, podając przemiennie różne gatunki kasz, płatki owsiane i ryż. Nie zawadzi wypróbować inne pasze, nawet jeśli nie są wymieniane w podręcznikach. Jeśli ktoś ma rodzinę lub znajomych na wsi - godna polecenia jest śruta zbożowa (grubo zmielone ziarno pszenicy lub pszenżyta). Od kaszy odróżnia ją wyższa zawartość składników odżywczych (przede wszystkim cennego białka z zarodka nasiennego) i włókna - wskazanego zwłaszcza dla osobników dorosłych. Wiele psów chętnie je grysik kukurydziany, chociaż nie jest on zalecany, ze względu na słabej jakości białko i wysoką kaloryczność. Jeśli jednak będziemy podawać go wymiennie z innymi kaszami (zwłaszcza z dodatkiem 1 - 2 łyżek siemienia lnianego), z pewnością nie przyniesie szkody a w korzystny sposób wzbogaci dietę naszego czworonoga.
Podobna zasada rządzi mięsem: może być każde, jeśli będą i inne. Pies to nie miś panda, że bambus albo nic. Zje zarówno koninę jak i baraninę, nie pogardzi wołowiną, a jak mu się raz na jakiś czas trafi wieprzowina - to też nie będzie dramatu i pożre ją z całym cholesterolem. Mięso podajemy w różnej postaci: oprócz gotowanego w kaszy, nasz pupil chętnie zje surowy korpus z kury czy dobrze obrośniętą mięsną kość. Jeżeli trafi się nutria, to dużemu psu można podać ją w całości, nie patroszoną a kurę nawet z piórami (ale poza domem i raczej w bezwietrzną pogodę).
Generalnie, im więcej namieszamy - tym mniej zaszkodzimy. To z pewnością brzmi jak herezja w stosunku do wszystkich podręcznikowych zaleceń, ale taka jest właśnie praktyka. (Większość poradników pisana jest chyba dla chowu przemysłowego; jak gdyby właściciel miał kenel na 140 psów a nie jednego pieszczocha, któremu osobiście przeżuwałby co twardsze kawałki, gdyby była taka potrzeba).
Nie znaczy to, że możemy ,,odpuścić" sobie literaturę jako nieprzydatną. Wystrzegajmy się jedynie autorów, występujących z poziomu ,,jajakoznawca'', operujących nakazami i zakazami, ubranymi w pseudonaukową otoczkę typu: ,,badania naukowe wykazały'' czy ,,amerykańscy naukowcy stwierdzili, że...". Wybierajmy te pozycje, gdzie autorzy w sposób przystępny i rzeczowy wyjaśniają powody takiego a nie innego postępowania i czytajmy je ze zrozumieniem - przecież nie będziemy karmić wszystkich czworonogów, tylko jednego, konkretnego i unikatowego. Jeśli większość psów ma kłopoty trawienne po mleku, nie znaczy to, że mamy odmówić naszemu miski mleka, o ile do tej pory mu służyło.
Jeżeli ktoś pisze: ,,nie wolno podawać psu wątroby" - to jest to kompletna bzdura i wysyłamy podręcznik wraz z autorem w Pireneje. Gdy zaś czytamy, że wątroba jest bogata w wit. A i podawanie jej w dużych ilościach, zwłaszcza surowej, może doprowadzić do przedawkowania, ponadto -jako śmietnik organizmu - zawiera wiele substancji szkodliwych i dlatego nie jest zalecana dla psów, wiemy przynajmniej, o co chodzi. Nie powinniśmy raczyć naszego pupila kilogramem wątroby wołowej 7 dni w tygodniu, ale nie zaszkodzi, jeśli co jakiś czas ugotujemy kawałek w kaszy.
Podobnie ma się sprawa czekolady: wielu autorów krzyczy gromkim głosem, że ,,czekolada dla psa to śmierć, żadnej czekolady", podczas gdy wiemy z praktyki, że gdyby tak było, to połowa znanych nam psów dawno powinna wędrować po lepszym świecie. Jak to więc jest w rzeczywistości? Substancją niebezpieczną dla psa jest zawarta w ziarnie kakaowym teobromina (związek podobny do kofeiny i o podobnie pobudzającym działaniu), która w organizmie psa bardzo wolno się rozkłada (ponad dobę; kofeina - około 3 godz). Przeciętna dawka śmiertelna dla psa waha się od 200 mg do 400 mg/kg masy ciała, ale już przy 100 mg mogą wystąpić bardzo poważne zaburzenia, z konwulsjami włącznie. W 100 g czekolady mlecznej zawartość teobrominy wynosi około 150 mg. Tak więc byłoby to dużo dla ratlerka (chociaż raczej też jeszcze nie śmiertelne) ale z całą pewnością nie zaszkodziłoby 40 - kg rottweilerowi. Tak więc poczęstowanie naszego łasucha kawałkiem batonika czy herbatnikiem w polewie nie otruje go - problem tkwi w tym, żeby się sam przez przypadek nie poczęstował. Jeśli pozostawiony w domu zwierzak dobierze się do naszej zakamuflowanej urodzinowej bombonierki - oszczędzi nam jedynie paru centymetrów w biodrach, ale jeżeli natrafi na odłożone do wypieków 2 - 3 tabliczki gorzkiej czekolady (zawartość teobrominy 10 x wyższa niż w mlecznej) - może być z nim bardzo źle. Z tego też powodu powszechnie zaleca się unikania czekolady w menu psa - a od właściciela zależy, czy podejmie ryzyko zapoznania go z jej smakiem. Pit na wybiegu ma relatywnie mniejszą szansę na zdobycie śmiertelnej dawki tego smakołyku niż łakomy jamniczek u rodziny z dziećmi.
W podobny sposób analizujemy wszystkie uwagi i wskazówki; patrzymy przede wszystkim pod kątem naszego psa; jego wielkości, rasy, płci a przede wszystkim właściwości osobniczych, upodobań i przyzwyczajeń. Tak więc literaturę i dobre rady traktujmy z rozsądną rezerwą.
Wskazana ona jest zwłaszcza gdy dochodzi do delikatnej kwestii witamin i preparatów mineralnych. Chcemy jak najlepiej dla naszego psa ale pamiętajmy, że nadmiar szkodzi równie mocno jak niedobór. Jeżeli ma urozmaiconą dietę, bogatą w różne gatunki mięsa i warzyw, z reguły nie potrzebuje żadnych dodatków mineralnych, za wyjątkiem okresów szczególnie intensywnego wzrostu. Podawanie w nadmiarze różnorakich suplementów ,,na wszelki wypadek'' nie jest obojętne dla zdrowia psa - dotyczy to zwłaszcza tak hojnie szafowanych preparatów wapniowych (może dojść do zaburzeń gospodarki fosforanowo - wapniowej). Suplementacja składników mineralnych powinna odbywać się wyłącznie na zalecenie lekarza weterynarii i pod jego kontrolą, a nie dlatego, że ,,kolega to dawał i psu służyło''. Jeżeli zwierzęciu brakuje jakichś składników - zwykle sygnalizuje to poprzez nienormalny apetyt: liże ziemię, kamienie czy zardzewiałe rury. To sygnał, że pora przeanalizować jego dietę, a jeśli to nie pomoże - złożyć wizytę weterynarzowi.
Jeśli nasz pies jest przyzwyczajony (a trzeba to robić od szczeniaka) do urozmaiconego żywienia, łatwiej jest nam zbilansować prawidłowo jego dawkę pokarmową. Dorosłe zwierzę znacznie gorzej znosi zmiany i może dojść do zaburzeń przewodu pokarmowego, gdy wprowadzimy nową paszę, np. na wniosek weterynarza.
Z tego też powodu, wcześniej czy później każdy właściciel staje przed pokusą: a może by tak sucha karma? W końcu po to została wymyślona, żeby ułatwić życie osobom, które nie znają się na żywieniu psów bądź nie mają na to czasu. Nie trzeba się martwić o składniki i ich bilansowanie, czego za dużo, czego za mało - od tego są fachowcy. Wszystko przygotowane, sprasowane w poręczny granulat, dawkowanie wypisane - sypiemy z worka do miski i gotowe. No, po prostu wash and go! Wystarczy wybrać najlepszą karmę i mamy raz na zawsze kłopot z głowy.
Przepis na znalezienie ,,tej najlepszej'' nie jest skomplikowany. Odszukujemy psy pokrewnej lub tej samej rasy, żywione wyłącznie suchą karmą jednego producenta; jeżeli będą w wieku 15 -18 lat, zdrowe i w dobrej kondycji a rachunek od weterynarza będzie się składał głównie z opłat za szczepienia - karma nie jest zła. Proste, nieprawdaż?
Jest tylko jeden, mały problem - chyba nikt nie widział 18-letniego psa, karmionego wyłącznie suchą karmą. Przy tym ,,nowoczesnym'' żywieniu jakoś trudno im dojść do wieku, który osiągają czworonogi na naturalnej bądź kombinowanej diecie. (W USA, kolebce pasz suchych, pies 7-letni uważany jest za starego!). W Polsce też coraz bardziej rozpowszechnia się pogląd, że ,,duże psy nie żyją długo" i jakoś nie widać, żeby robiło to wrażenie na hodowcach. Rzecz jasna, w kwestii długości życia punkty widzenia hodowców i właścicieli będą rozbieżne: hodowca chce mieć zbyt na szczenięta, właściciel chce mieć swojego psa jak najdłużej.
Czy więc zrezygnować z granulatów? Oczywiście, nie! Mają przecież wiele zalet. Przede wszystkim wspomniana wygoda, istotna zwłaszcza w lecie, gdy nie musimy się obawiać, że zepsuje się w wysokiej temperaturze. Stały i stabilny skład - cecha ważna szczególnie w podróży lub gdy zostawiamy naszego pupila pod czyjąś opieką - unikamy stresu żywieniowego. I z całą pewnością lepiej zbilansowany skład, niż zapewnili by niektórzy właściciele. Tak więc, choć nie jest to rozwiązanie optymalne, nie jest też takie złe.
Jednym z ważniejszych problemów, związanych z granulatami jest słabsza przyswajalność tłuszczów, co wynika głównie ze sposobu ich konserwacji i przechowywania. Ze względów ekonomicznych kupujemy większe worki paszy, która stoi otwarta przez 2-3 tygodnie. W tym czasie dochodzi do utlenienia znacznych ilości kwasów tłuszczowych (wystarczy powąchać karmę ze świeżo otworzonego worka i z jego końcówki - można wyczuć wyraźną różnicę), zmienia się przyswajalność składników i misternie zbilansowana karma pozostaje wspomnieniem. Co ciekawe, większość producentów nie fatyguje się zamieścić na opakowaniu wskazówki o sposobie przechowywania i terminie zachowania składu paszy po otwarciu worka.
Kolejnym problemem jest wielkość dawki suchej karmy - wynosi ona wagowo około 25 - 30 % ,,mokrej", mała jest też jej objętość. Istnieje ryzyko, że pies zje jej za dużo, a jeśli ograniczymy mu porcje - będzie ciągle głodny i podkradał co się da. Szczególnie niebezpieczne są karmy, które producent zachwala jako ,,wysoko przyswajalne, ze znikomą ilością resztek", czyli, że pies będzie pozostawiał mało odchodów. Zestawianie dawki pokarmowej pod kątem wielkości (a raczej małości) kupek, przeczy fizjologii i zdrowemu rozsądkowi; pomijając już drobiazg, że jest to prosta droga do schorzeń jelitowych. Albo więc potencjalny właściciel wcześniej przemyśli kwestię satysfakcjonującej go wielkości psich odchodów i stosownie do niej wybierze sobie odpowiednie zwierzę albo zdecyduje się na psa ,,z przyległościami". (A swoją drogą, byłby to niezmiernie ciekawy element charakterystyki ras, nie wspominając o pięknych zdjęciach w katalogach J).
Brak jest danych o doświadczeniach na temat wpływu długotrwałego żywienia psów wyłącznie suchą karmą na ich zdrowie, natomiast wyniki 10-miesięcznych badań, przeprowadzonych w Instytucie Weterynarii AR we Wrocławiu przez Nicponia i wsp. wykazały gorszą przyswajalność pasz suchych (przy tym samym składzie co kontrolna ,,mokra'') oraz zmiany mikroskopowe w śluzówce żołądka młodych (od 2 do 12 mies.) psów.
To może rzeczywiście odrzucić granulaty w obawie przed wizją owrzodzonego, zrakowaciałego żołądka naszego pupila? Chyba nie ma takiej potrzeby. Sucha karma to nie trucizna, a racjonalnie wykorzystywana może być dla nas prawdziwym wybawieniem. Możemy zastosować tzw. żywienie kombinowane, czyli kompromis między naturą a wygodą. Gdy mamy czas - gotujemy, w dni ,,pracowite" - granulat (plus ewentualnie nasze resztki - może być praktycznie wszystko, byle bez przypraw). Nie będzie też kłopotu, gdy będziemy musieli zostawić psa lub zabrać go na urlop. Nawet jak przez kilka tygodni będzie jadł ,,na sucho'' - nic mu się nie stanie, nadrobi ewentualne niedobory po powrocie do normalnego żywienia. Jeśli natomiast pies zaczyna mieć problemy typu alergicznego - lepiej zapomnieć o granulatach.
Przy tym trybie żywienia możemy z powodzeniem wykorzystać tańszą, zwykle nieco gorszej jakości karmę. Odpowiednią ilość składników pokarmowych i tak dostarczymy w gotowanym jedzeniu, więc sprawdźmy jedynie, która będzie psu odpowiadać; mniej ważne są rewelacje na etykiecie. Pamiętajmy, że zwierzę to nie fabryka i nie wszystkie składniki musi dostać na raz a nawet jest to niewskazane; np. niektóre witaminy i minerały mogą hamować lub blokować przyswajanie innych. Dlatego skuteczność preparatów wieloskładnikowych typu ,,all in one'' jest dużo niższa, niżby to wynikało z ich składu (o czym zapewne przekonał sie każdy, kto stosował dostępne w aptekach ,,kompleksy witaminowo - mineralno - enzymatyczno - Bóg wie jakie", po których - teoretycznie - powinien przypominać skrzyżowanie Pameli Anderson i Rambo).
O prawidłowości stosowanego menu najlepiej świadczy wygląd i samopoczucie naszego pupila. Jeżeli jest żywy i energiczny, wygląda zdrowo i dobrze się czuje - to znak, że wszystko jest w porządku. Warto przy tym zaznaczyć, że łatwiej jest popełnić istotne błędy w żywieniu małych psów niż przedstawicieli większych, cięższych ras. Dotyczy to zwłaszcza ,,grzechów dietetycznych'', czyli podawania niewskazanych przysmaków. Jak wspomniano wcześniej, w zasadzie mało jest takich pokarmów, których nie wolno jeść psom, ale - podobnie jak ludzi - obowiązuje je zasada: ,,co za dużo to niezdrowo". Problem w tym, że częstując naszego ukochanego czworonoga, zwykle stosujemy ,,ludzkie" kryteria wielkości porcji. Jeśli nasz piesek jest dorodnym, 50-kilogramowym nowofunlandem - nie ma większego problemu; kromka chleba z masłem i miodem (bo on tak bardzo lubi) zniknie bez śladu w przepastnym żołądku. Ale ta sama kromka w żołądku pekińczyka to zupełnie inna historia. Lepiej więc uważać i nie przesadzać ze szczodrością. Jeśli ktoś koniecznie musi wyładowywać nadmiar uczuć przez karmienie - doskonale do tego celu nadają się przedstawiciele płci męskiej ludzkiego gatunku.
Jeżeli więc chcemy, żeby nasz czworonożny towarzysz dożył w zdrowiu późnego wieku, pamiętajmy, że ,,szczypta rozsądku i garść umiaru to podstawa każdej zdrowej diety".
Autor Dr Ewa Walkowicz
Źródło: www.arcturus-pl.com "

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie. Zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów i postawy bez ostrzeżenia i podawania przyczyn :D

@

belgomaniak

Posts: 282

Location: Tychy

  • Send private message

8

Wednesday, February 27th 2008, 10:37am

Super artykuł :706: .

Ewa K.

hiper belgomaniak

  • wbb.thread.starter

Posts: 4,825

Location: Warszawa

  • Send private message

9

Wednesday, February 27th 2008, 11:24am

mnie również bardzo się podoba..
a teraz za mną chodzi pytanie - jak przechowujecie suchą karmę? :703: ja mam specjalne szczelne pojemniki - plastikowe i metalowe..

Ewa, 2 malinowe dziewczyny: Etna (Dziki Dzik) i Arti (Wiewiór) i miłościwie im panujący :pleasantry: Ozzy Osbourne
ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONKĘ!

Mokka

super belgomaniak

Posts: 322

Location: Warszawa

  • Send private message

10

Wednesday, February 27th 2008, 1:07pm

Quoted from ""Ewa K.""

mnie również bardzo się podoba..

Jaki mądry i taki jakis logiczny.

Quoted from ""EwaK""


a teraz za mną chodzi pytanie - jak przechowujecie suchą karmę? :703: ja mam specjalne szczelne pojemniki - plastikowe i metalowe..

Ja również. Mając dużego psa kupuje się większe worki, a nie lubię, jak mi karma wietrzeje, poza tym siedząc w domu samopas, burki mogłyby szukać rozrywek :701: .
http://www.schronisko.wielun.pl/images/adopcja-buli.jpg

Roksana

hiper belgomaniak

Posts: 4,885

Location: Wrocław

  • Send private message

11

Wednesday, February 27th 2008, 1:33pm

Pojemniki + szczelny worek plastikowy wewnątrz, a do tego i tak zawsze "odświeżam" karmę odrobiną tranu/ oleju/ oliwy z oliwek/ smalcu oraz innych dodatków. :706:

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie. Zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów i postawy bez ostrzeżenia i podawania przyczyn :D

12

Wednesday, February 27th 2008, 8:24pm

Swietny artykul....To jest to... :706:
Roksana .....DZIEKI.... :706:
Ja osobiscie wlasnie tak robie....Kupuje praktycznie 4 karmy...w malych paczkach.Gdy sie konczy kupuje inna...I ogolnie obowiazuje zasada ze jak cos jem to zostawiam troche dla psa.Jogurt...1/3 dla psa...robie kolacje...to maly kromal dla Akleja...jem jablko plasterek laduje w ryju czarnego...
Ogolnie moje spostrzezenia sa takie ze mojemu psu domowe zarcie duzo lepiej smakuje niz najlepsza karma...Ostatnio potrzebowalem go podtuczyc i na domowym zarciu widac pierwsze efekty...27 kilo ma teraz chlopak :706:


Danuta

hiper belgomaniak

Posts: 1,906

Location: Warszawa/Kopenhaga

Occupation: studentka

  • Send private message

13

Wednesday, February 27th 2008, 10:49pm

Quoted from ""grzes_""

27 kilo ma teraz chlopak :706:

Ło matko :692:

Mój też dostaje kanapki, tylko musi być grubo masla i dzemu. :706:

A artykul swietny, na pewno do przemyslenia. :)
We... say of some people that they are transparent to us. It is, however, important as regard this observation that one human being can be a complete enigma to another. We learn this when we come into a strange country with entirely strange traditions; and, what is more, even given a mastery of country's language. We do not understand the people. We cannot find our feet with them.
- Wittgenstein

Ewa K.

hiper belgomaniak

  • wbb.thread.starter

Posts: 4,825

Location: Warszawa

  • Send private message

14

Thursday, February 28th 2008, 9:08am

haha, Grzesiu, moja Etna tez waży 27 :) baba jak się masz! :)

Ewa, 2 malinowe dziewczyny: Etna (Dziki Dzik) i Arti (Wiewiór) i miłościwie im panujący :pleasantry: Ozzy Osbourne
ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONKĘ!

Cimi

początkujący belgomaniak

Posts: 174

Location: Gliwice

Occupation: studentka

  • Send private message

15

Friday, February 29th 2008, 4:15pm

Co do tego fragmentu książki odnośnie kości to nie podajemy gotowanych drobiowych kości. Drób jako, że jest łatwo dostępny i nie jest drogi to dieta BARF głównie opiera się na nim.

Rybki całe surowe daje, jedynie patrosze :707: .
]

Sol

hiper belgomaniak

Posts: 2,618

Location: Kraków/Nowy Sącz

  • Send private message

16

Thursday, June 5th 2008, 12:40pm

Artykuł rewelacja!zgadzam się w 100% bo każdy jest inny i co innego mu potrzeba :wink:

A jeśli można spytać jakie karmy podajecie swoim ulubieńcom? :D
tak z ciekawości :wink:
tzn kupujecie gotową czy właśnie sami gotujecie? :D
- Ty jesteś rodem z piekła, a ja jestem rodem z nieba... nic więcej nie potrzeba!

Roksana

hiper belgomaniak

Posts: 4,885

Location: Wrocław

  • Send private message

17

Thursday, June 5th 2008, 12:49pm

Ja nieodmiennie polecam Nutro Choice, ale jest tak, że ta karma jest dobra, na którą pies "zaskoczy" :)

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie. Zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów i postawy bez ostrzeżenia i podawania przyczyn :D

Sol

hiper belgomaniak

Posts: 2,618

Location: Kraków/Nowy Sącz

  • Send private message

18

Thursday, June 5th 2008, 12:51pm

Roksana dzięki :D

dopisałam coś :wink:

ale to fakt, z zwierzakami jest tak jak z ludźmi, każdy lubi co innego i każdemu służy co innego :wink:
- Ty jesteś rodem z piekła, a ja jestem rodem z nieba... nic więcej nie potrzeba!

Roksana

hiper belgomaniak

Posts: 4,885

Location: Wrocław

  • Send private message

19

Thursday, June 5th 2008, 3:28pm

Nie za ma co :706:

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie. Zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów i postawy bez ostrzeżenia i podawania przyczyn :D

Martula_t

super belgomaniak

Posts: 326

Location: Kościelec

  • Send private message

20

Thursday, June 5th 2008, 9:38pm

Chali lubi wszystko, ale jak wiadomo nie na wszystko mu wolno. Ogólnie to jedziemy na suchej (purina), ale właśnie przerzucamy się na Acane (zamówiłam wczoraj), ale chwalimy sobie purine.Dodaje czasem do suchej jabłko, jogurt, biały ser, warzywa no i wiele ....... . Ogólnie to wszystkiego po trochu :):
Pozdrowienia dla wszystkich belgomaniaków przesyła Marta&Charlie&Ves

nasza strona